Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina - kurka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą papierowa wiklina - kurka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 marca 2017

Koszyczki kurki i baranek

"Przestań kombinować ! Nie ma żadnego wczoraj, ani jutro ! Jest tylko dziś !
I na tę chwilę masz właśnie wpływ! "
- znalezione w sieci

Wielkanoc zbliż się wielkimi krokami, wszędzie na blogach królują już motywy świąteczne. Roi się od kurek, zajączków i jajec kolorowych.
Tak więc i na mnie przyszła pora pokazać tworki świąteczne. Powstało już ich kilka, ale na początek może białe kurki. Okazuje się że są dosyć popularne ostatnimi czasy. 



Kolejna bardzo podobna, tylko sporo większa i inaczej ozdobiona.




Ale, ale co to za święta bez baranka?
W poprzednich latach robiłam już takie, ale mam wrażenie że każdy wychodzi inaczej.



Do zobaczenia kochani , już niebawem kolejne wielkanocne koszyczki.

wtorek, 29 marca 2016

Koszyczki pierzasto - papierzaste

"Jest wiele różnych rzeczy, dla których warto żyć. Żyjesz, aby być ważnym elementem życia innych, aby realizować swoje pragnienia, aby dowiadywać się coraz więcej, aby dążyć do doskonałości. – Ale jaki jest najważniejszy cel? – Sens życia polega na jego szukaniu"
Miłosz Mazurkiewicz 

Witajcie kochani po Świętach. Niby szybko minęły, ale za to było rodzinnie i w końcu troszkę się poleniłam.  
Pozostały mi jeszcze pamiątki poświąteczne w formie nieopublikowanych zdjęć. Więc postanowiłam nadrobić zaległości. To już ostatnie tegoroczne moje pierzaste a właściwie papierzaste koszyczki - kurki.
Wykonałam je oczywiście jeszcze przed Wielkanocą, ale nie chciałam wrzucać wszystkiego na raz. Co prawda Ci co śledzą mojego Facebooka to już mieli możliwość je oglądnąć - jednak nie wszyscy więc dla pozostałych jest ten właśnie post.
Na początek kurka która w sumie najbardziej przypadła mi do gustu. Miała być biała i to jedyne wytyczne jakie otrzymałam. Tak więc na początek, postanowiłam wzbogacić ją splotem - nadal eksperymentuję. Później zrobiłam obowiązkowy dziób i grzebień, no i pojawił się dylemat jak ją udekorować? Żeby nie było zbyt przesadnie, no ale też mdło nie było wskazane. Po jakimś czasie pojawiła się koncepcja w różu. I taki a nie inny efekt uzyskałam.



Teraz dla zmiany koloru pokażę kurkę w brązach. Tę zrobiłam dla mojej być może przyszłej synowej.
Ponownie pojawił się splot diamentowy.
I w zasadzie różni się od poprzedniczki tylko kolorem oraz sposobem dekoracji, jednak odnosi się wrażenie że to zupełnie różne kury .




 A teraz kurka , która czekała na swoją kolej aż od ubiegłej Wielkanocy. Mianowicie robiłam ją dla mamy, niestety nie zdążyłam na czas i tak czekała bidulka do tegorocznych Świąt na wykończenie. 



I jeszcze jedna do zestawu, ponownie brązowa. tutaj również zastosowałam nowy splot. Może słabo widoczny na zdjęciach ale na żywo dodał kurce elegancji.



 Do ostatniej kurki dołączył jeszcze baranek - taki maleńki i robiony na ostatnią chwilę. Nie jestem przyzwyczajona do tak małych form (na dwa trzy jajeczka) więc troszkę krwi mi napsuł zanim osiągnęłam zadowalający efekt.

Dziękuję wszystkim, którzy wytrwali do końca posta i przeczytali moje wypocinki. Dziękuję również za wszystkie przemiłe komentarze po poprzednim wpisem. Sami wiecie jakie to budujące. Pozdrawiam Ania 


czwartek, 17 marca 2016

WIOSENNIE, WIELKANOCNIE, INSPIRUJĄCO

"Nie ma wielkiej odwagi tam, gdzie nie ma wiary we własne siły i pewności siebie; połowa sukcesu zależy od przekonania, że osiągniemy to, co zamierzyliśmy".  Orison Swett

Wielkanoc kojarzy się nam głównie z pisankami, ale te pisanki trzeba przecież gdzieś umieścić - dlatego też niezbędnym jest koszyczek.
A u mnie ostatnio namnożyło się różnorakich koszyczków - można by rzec jak grzybów po deszczu. Głównie są to kurki i zające, ale pojawił się również baranek. Jednym słowem cały zwierzyniec.

Na początek może debiutanckie prace, mianowicie zające.
Robiłam je po raz pierwszy , ale za to aż trzy sztuki.




Aby było różnorodnie zrobiłam jeszcze koszyczki kurki w dwóch odmianach. Jedna w wersji klasycznej -tzn. model taki jak w ubiegłym roku. 




Druga powstała pod wpływem impulsu. Jest skrzyżowaniem pierwszej klasycznej z ażurową jaką ostatnio Wam pokazywałam.



 
I jeszcze jeden bohater, mianowicie baranek.
Dla zainteresowanych, przy wyplataniu koszyczka zastosowałam splot diamentowy. 


Co prawda to jeszcze nie koniec moich świąteczno - koszyczkowych zmagań, ale dzisiaj i tak była duża dawka zdjęć więc reszta następnym razem.
Do zobaczenia niebawem.

środa, 9 marca 2016

Kurka wiklinowa - pierwsza w tym roku

"Przestań obawiać się o to co może pójść nie tak, zacznij myśleć o tym, co może Ci się udać"
-autor nieznany
Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór.
Dzisiaj pogoda pięknie dopisała więc i energii jakby więcej. Tak bardziej wiosennie się zrobiło, dlatego też postanowiłam nie czekać z wpisem do soboty jak pierwotnie zamierzałam, lecz naładowana pozytywną energią wpadam już dzisiaj. Ktoś może pomyśleć, że jak się nie pokazuję to wręcz tygodniami, a jak już zacznę to niemal codziennie, no ale co zrobić "kobieta zmienną jest..."

Pamiętacie moją kurkę z ubiegłego roku >> klik<< w wersji ażurowej?
Dzisiaj pokażę jej młodszą siostrę, zrobiłam ją podobnie. Jednak wiadomo specyfika rękodzieła jest taka nie inna, więc trudno o dwa identyczne przedmioty, dlatego też kurka bardzo podobna lecz nie identyczna.





Na warsztacie jest jeszcze jedna, jaką zaczęłam już w ubiegłym roku dla mamy , i czas najwyższy ją dokończyć. Tak więc niebawem pojawi się kolejna.

sobota, 28 marca 2015

Koszyk - kurka w nowej odsłonie

"Jeśli jesteś gotów robić to, co łatwe, życie będzie trudne, ale jeśli jesteś gotów robić to, co trudne, życie będzie łatwe"
Harv Eker

Witam wszystkich przedświątecznie. 
Wszędzie czuć powiew wiosny oraz zbliżających się Świąt Wielkanocnych .
Na blogach królują pisanki i dekoracje wielkanocne, za oknem coraz cieplej i przyjemniej, a u mnie już przygotowania świąteczne na ostatniej prostej. 
Dzisiejszy post również, bardzo wiosenny i świąteczny. 
Nadszedł czas by pokazać obiecaną kurkę z wikliny papierowej, wykonaną nowym sposobem.
 Mała zapowiedź była ostatnio, teraz czas na prezentację. 
Taadaam....
 

Pamiętacie moje ażurowe anioły? Pomyślałam więc czemu nie zastosować tej techniki w koszyczku - kurce. Efekty jakie są każdy widzi... :)
 
   

Mojej mamie tak przypadła do gustu, że poprosiła o podobną tylko mniejszą , bo ta jest raczej z rozmiarów XXL.
***
Ponadto jeżeli chodzi o klimaty wiosenno - wielkanocne to udało mi się zrobić jeszcze wianek z wikliny papierowej.
 
 
Oczywiście zarówno kurka jak i wianek malowane nową techniką czyli pistoletem, po porostu się zakochałam. 
Wszystko równiutko i bez zacieków, rewelacja...
***
Nie wiem czy uda mi się jeszcze pojawić przed Wielkanocą, ponieważ aż do samych świąt pracuję na nocna zmianę. Tak więc korzystając z okazji : "życzę Wam wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych , spędzonych w gronie najbliższych"

niedziela, 15 marca 2015

Kurka wielkanocna - koszyczek

"Możesz mieć wszystko czego zapragniesz, jeżeli pozbędziesz się przekonania, że nie możesz tego mieć"
Anthony Robbins

Dzisiaj po raz drugi pojawiam się z postem, ale nie chciałam łączyć ich w jeden ze względu na tematykę poprzedniego.
Tym razem zaprezentuję kurkę koszyczek jaki wykonałam z okazji zbliżających się świąt.
W takiej wersji kurki - koszyczka jeszcze nie robiłam.


Tym razem  główka i ogon kury jest na przeciwległych brzegach rączki.
Ponadto poeksperymentowałam troszkę ze splotami, co widać właśnie  na rączce oraz skrzydłach kurczaka :)



Podczas tej pracy wpadłam na pomysł, jak można inaczej malować gotowe wyplatanki.
Do tej pory głównie malowałam wyplecioną już pracę pędzelkiem i farbami przeznaczonymi do malowania ścian, zabarwionych na odpowiedni kolor barwnikiem lub lakierobejcą. 
No cóż Ci co sami tak malują wiedzą jakie to pracochłonne i ile razy trzeba poprawiać by uzyskać odpowiedni efekt.
Zdarzały się również prace malowane lakierem w sprayu , jednak takie malowanie było o tyle uciążliwe że nie można było go wykonać w mieszkaniu ze względu na zapach. Tym razem eksperymentowałam z pistoletem natryskowym do farb. 
I jestem zachwycona rezultatem. Równiusieńko pomalowane, wszystkie szczeliny wypełnione, jednym słowem rewelacja. Do eksperymentów pistolecik pożyczyłam, ale efekt zaskoczył mnie na tyle pozytywnie że chyba zakupię sobie swój własny osobisty.

***
Pracuję ponadto nad kolejną wersją kuro - koszyka.
Uchylę rąbka tajemnicy jak wygląda wersja robocza, a niebawem pojawi się gotowy.