Obserwatorzy

sobota, 2 maja 2015

Retro auto w nowej odsłonie

"Nigdy nie daj sobie wmówić, że nie możesz czegoś zrobić. Masz marzenia to je chroń i realizuj. Ludzie nie potrafią sami czegoś zrobić więc mówią, że Ty też nie możesz. Dlatego ich opinie nie mają znaczenia. Jeśli czegoś chcesz, zdobądź to  
Will Smith 

Witajcie Kochani. 
Znów na chwilę zniknęłam z blogowego życia, ale to jak i pewnie większość z Was z powodu pogody i niezliczonych prac przydomowych. 
Jednak tak jak wcześniej obiecałam - czas na prezentację kolejnej z zaplanowanych i wykonanych jeszcze przed świętami prac.
Jest to samochód z wikliny papierowej , aczkolwiek w zupełnie nowym wydaniu. 
Połączenie klasycznej czerni i srebra z nowym IMAGE.
Wiadomo"Jacuś" potrzebuje niebanalnej oprawy , więc oto i ona. 



Przód autka jest wypleciony, natomiast butelka stanowi dekoracyjny tył. Butelka umieszczona jest na aksamitnej podusi- podwoziu. Całość dla lepszego efektu postawiona na specjalnym podeście. Do tego dekoracyjna pokrywa i "voila"... 
 Zresztą co ja będę pisać , zobaczcie sami . 


 Muszę częściej posty zamieszczać, bo zaległości mi się robią, tylko w taką pogodę trudno siedzieć przy komputerze. Pozdrawiam Wszystkich, którzy znaleźli chwilkę na odwiedziny mojego bloga.

środa, 22 kwietnia 2015

Pastelowe serce

"Jak będziesz spędzał zbyt wiele czasu myśląc nad czymś, nigdy tego nie zrobisz. Zrób przynajmniej jeden krok dziennie w kierunku swojego celu"
Bruce Lee 

Kolejna z ostatnio ukończonych prac.
Tym razem coś nowego. Tak zwane zlecenie - wyzwanie.
Miałam przygotować tort kwiatowy na 34 rocznice ślubu. Tort miał mieć formę serca , plus ważne było by zawierał szkatułkę .
Przy tej pracy postawiłam na pastele. Może trochę takie nietypowe zestawienie kolorów, ale sądzę że całość prezentuje się znośnie .




Bazą jak zykle był styropian w tym wypadku docięty na kształt serca. 
Tort w całości oklejony krepiną, plus na dolnej warstwie czekoladki w formie sztabek złota. Całości dopełniają krepinowe róże. No i oczywiście udało się ze szkatułką. Wystarczy podnieść wieczko np. za obrączki.
Myślę , że udało mi się spełnić oczekiwania klientki

niedziela, 19 kwietnia 2015

Romantycznie w bieli

"Musisz postanowić, że nie zrezygnujesz, dopóki nie osiągniesz celu"

 Zgodnie z cytatem, postanowiłam dokończyć wszystkie zaczęte jeszcze przed Świętami prace. 
I niniejszym oświadczam - "Udało mi się"
A było tego troszkę, uwierzcie ...
Jednak zaprezentuję je stopniowo, by nie przytłoczyć was ilością zdjęć. Bo w sumie każda z ostatnich prac została porządnie "obfocona"
Zaprezentuję je w kolejności w jakiej powstawały , tak więc dzisiaj Wielki Dzień ma ślubna muszelka. Niby podobna do poprzednich a jednak inna.
Życzeniem klientki było by ozdobić ją czerwonymi różami i piórkami, dodatkowo poprosiła o inicjały imion Młodych. Jednak po małej sugestii z mojej strony, zdecydowała się na pełne imiona.
 I oto jaki efekt uzyskałam.






 Wydaje mi się, że pomysł z haftem to był starzał w dziesiątkę. 
Całość nawt fajnie sie prezentuje, chociaż przed przystąpieniem do pracy miałam obiekcje co do czerwonych dodatków. 
Ale koniec końców wyszło całkiem nieźle.

***
Niebawem zapraszam na kolejny post :)


 

piątek, 17 kwietnia 2015

Klasyczna czerń i odkurzanie bloga

"Najważniejsze jest, aby się nie poddawać, znaleźć siłę w sobie i podążać za marzeniami. Nie ma co czekać, aż ktoś Cię popchnie do działania. Trzeba samemu dojrzeć do powiedzenia: -Teraz czas na mnie i na moje marzenia!"

Nie było mnie tu prawie miesiąc, to szmat czasu. Ale nie dlatego że nie miałam ochoty lecz... no właśnie zbyt wiele spraw nałożyło się na raz, a i  do tego jeszcze problemy zdrowotne mnie nie ominęły. Cały jeden tydzień miałam jak wyjęty z życiorysu, tak mnie choróbsko zmogło, że przeleżałam plackiem. No ale cóż życie pisze nam scenariusze a my niestety tylko musimy odegrać swoje role najlepiej jak potrafimy. 
Ale nie ma co się smutać , "uszy do góry" lub jak ktoś woli "koronę na głowę " i trzeba zasuwać do przodu, bo blog mi pajęczyną zarośnie.
Ażeby pokazać wam że twarda ze mnie sztuka pochwalę się nowym modelem auta z wikliny papierowej. 
Pierwszy wiklinowy samochód jaki wyplotłam był w kolorze czarnym, tym razem również postanowiłam wrócić do klasyki. A to za sprawą tej fikuśnej taśmy z dżecikami w jaką mnie zaopatrzył mój M.
Prawda że faceci czasem też mogą być użyteczni :)
Ale nie będę przynudzać czas pokazać moje najnowsze dzieło z wykorzystaniem owej taśmy.





 Poszalałam dzisiaj ze zdjęciami, ale musicie mi wybaczyć - dawno nie pisałam więc muszę to sobie zrekompensować.

Już niebawem wpadnę z nowym postem - zapraszam :)

sobota, 28 marca 2015

Koszyk - kurka w nowej odsłonie

"Jeśli jesteś gotów robić to, co łatwe, życie będzie trudne, ale jeśli jesteś gotów robić to, co trudne, życie będzie łatwe"
Harv Eker

Witam wszystkich przedświątecznie. 
Wszędzie czuć powiew wiosny oraz zbliżających się Świąt Wielkanocnych .
Na blogach królują pisanki i dekoracje wielkanocne, za oknem coraz cieplej i przyjemniej, a u mnie już przygotowania świąteczne na ostatniej prostej. 
Dzisiejszy post również, bardzo wiosenny i świąteczny. 
Nadszedł czas by pokazać obiecaną kurkę z wikliny papierowej, wykonaną nowym sposobem.
 Mała zapowiedź była ostatnio, teraz czas na prezentację. 
Taadaam....
 

Pamiętacie moje ażurowe anioły? Pomyślałam więc czemu nie zastosować tej techniki w koszyczku - kurce. Efekty jakie są każdy widzi... :)
 
   

Mojej mamie tak przypadła do gustu, że poprosiła o podobną tylko mniejszą , bo ta jest raczej z rozmiarów XXL.
***
Ponadto jeżeli chodzi o klimaty wiosenno - wielkanocne to udało mi się zrobić jeszcze wianek z wikliny papierowej.
 
 
Oczywiście zarówno kurka jak i wianek malowane nową techniką czyli pistoletem, po porostu się zakochałam. 
Wszystko równiutko i bez zacieków, rewelacja...
***
Nie wiem czy uda mi się jeszcze pojawić przed Wielkanocą, ponieważ aż do samych świąt pracuję na nocna zmianę. Tak więc korzystając z okazji : "życzę Wam wszystkim spokojnych i radosnych Świąt Wielkanocnych , spędzonych w gronie najbliższych"

środa, 18 marca 2015

Kosz delikatesowy i różowy cumelek

"Kreatywność to wymyślanie, eksperymentowanie, wzrastanie, ryzykowanie, łamanie zasad, popełnianie błędów i dobra zabawa" 
Mary Lou Cook

Witajcie kochani.
W tym poście miałam zaprezentować moją kurkę - koszyczek, jednak musicie poczekać ponieważ wymaga jeszcze kilka  tzw. ostatnich szlifów.
Jednak w związku z tym iż równolegle robiłam jeszcze inne  drobiazgi, to pochwalę się uzyskanymi efektami.
Na początek "Kosz delikatesowy" - mój pierwszy tego typu ale i rozmiaru.


Koszyk oczywiście własnoręcznie wypleciony z wikliny papierowej. 
Tak prezentował się w wersji surowej przed malowaniem. 
Ponownie rączka wykonana ozdobnym splotem.
Tył kosza jest trochę wyższy niż przód, aby lepiej wyeksponować zawartość.



Kosz dokładnie pomalowany przy użyciu pistoletu natryskowego (o czym pisałam ostatnio)  na kolor jaki wybrała klientka czyli błękitny.
Do środka już włożone słodkości a jedna strona rączki została ozdobiona białym storczykiem dla kontrastu.


A tak wygląda już po zapakowaniu.


Ponadto  pierwszy raz robiłam smoczek z okazji 1 Roczku.
Wersja dla dziewczynki utrzymana w kolorystyce cukierkowo - różowej.




Do dekoracji oprócz cukierków postanowiłam dołączyć różyczki satynowe ze wstążki.
Na dzisiaj to tyle , mam nadzieję że was nie zanudziłam.
A ja uciekam do moich robótek , bo nowe pomysły się kłębią pod sklepieniem czołowym.
Pozdrawiam wszystkich, którzy wytrwali do końca posta :)

niedziela, 15 marca 2015

Kurka wielkanocna - koszyczek

"Możesz mieć wszystko czego zapragniesz, jeżeli pozbędziesz się przekonania, że nie możesz tego mieć"
Anthony Robbins

Dzisiaj po raz drugi pojawiam się z postem, ale nie chciałam łączyć ich w jeden ze względu na tematykę poprzedniego.
Tym razem zaprezentuję kurkę koszyczek jaki wykonałam z okazji zbliżających się świąt.
W takiej wersji kurki - koszyczka jeszcze nie robiłam.


Tym razem  główka i ogon kury jest na przeciwległych brzegach rączki.
Ponadto poeksperymentowałam troszkę ze splotami, co widać właśnie  na rączce oraz skrzydłach kurczaka :)



Podczas tej pracy wpadłam na pomysł, jak można inaczej malować gotowe wyplatanki.
Do tej pory głównie malowałam wyplecioną już pracę pędzelkiem i farbami przeznaczonymi do malowania ścian, zabarwionych na odpowiedni kolor barwnikiem lub lakierobejcą. 
No cóż Ci co sami tak malują wiedzą jakie to pracochłonne i ile razy trzeba poprawiać by uzyskać odpowiedni efekt.
Zdarzały się również prace malowane lakierem w sprayu , jednak takie malowanie było o tyle uciążliwe że nie można było go wykonać w mieszkaniu ze względu na zapach. Tym razem eksperymentowałam z pistoletem natryskowym do farb. 
I jestem zachwycona rezultatem. Równiusieńko pomalowane, wszystkie szczeliny wypełnione, jednym słowem rewelacja. Do eksperymentów pistolecik pożyczyłam, ale efekt zaskoczył mnie na tyle pozytywnie że chyba zakupię sobie swój własny osobisty.

***
Pracuję ponadto nad kolejną wersją kuro - koszyka.
Uchylę rąbka tajemnicy jak wygląda wersja robocza, a niebawem pojawi się gotowy.